To, czym miałbym się tu zajmować, zaprząta moją głowę od ponad roku, a może i dłużej. Bycie wicedyrektorem w szkole daje mianowicie sposobność spojrzenia na sprawy uczniów i szkoły z trochę odmiennej perspektywy niż ma to miejsce u "szeregowego nauczyciela". Nie wykluczam przy tym, że są wśród nas szeregowi nauczyciele, którzy podzielają punkt widzenia wicedyrektora. Mam jednak nieodparte wrażenie, że jest też wielu takich, którzy w niezliczonych sprawach prezentują zupełnie odmienne poglądy. Ale niech tak będzie. - Zmiana musi wynikać z wewnętrznych przekonań nauczyciela, a nie tylko i wyłącznie z zarządzeń dyrektorskich.
A jeśli ma dojść do zmiany, to na pewno potrzebny jest bodziec. Dla mnie tym bodźcem były m.in. artykuły i nagrania, na jakie trafiłem podczas surfowania po sieci. Kilka z nich było na tyle ciekawych, że zasłużyły na kliknięcie w "podaj dalej". Zobacz na moim profilu na Twitterze, co uznałem za warte przeczytania i obejrzenia. Oto link: https://twitter.com/Karolkiewicz
W dobie rozwoju nowych technologii pojęcia "szkoła" i "współpraca" nabierają zupełnie nowego znaczenia. Ale nie dla wszystkich. - Nasze dzieci na co dzień sprawnie posługują się smartfonami i wymieniają treściami. Jedynie w szkole - miejscu, gdzie spędzają większość swojego dnia - siedzą grzecznie w ławce, a korzystanie z komputera postrzegane jest przez nie jako atrakcja i urozmaicenie lekcji. Kto za tym stoi? - Nauczyciel. Jak można to zmienić? - Przeczytaj na tym blogu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz