Bycie offline jest dla dużej części nas, dorosłych cyfrowych imigrantów, naturalnym stanem rzeczy. Bycie offline określa nasz byt. Dumni jesteśmy z tego, że "za naszych czasów" nie było komputerów, Internetu i Facebooka, a na takich porządnych ludzi wyrośliśmy! I nawet nasza stara, tradycyjna szkoła potrafiła nauczyć nas, jak być dobrym obywatelem. Są wśród nas nawet tacy, którzy chełpią się tym, że nie korzystają z komputera, że nie mają adresu mailowego, że nie korzystają z Facebooka. Można by rzec: Wszyscy się tak urodziliśmy, tacy jesteśmy i tak pomrzemy. - Dinozaury ery przedkomputerowej.
I może jest to całkiem naturalny stan rzeczy. Może rzeczywiście tak powinno pozostać. W końcu nie można zmusić nikogo do tego, aby coś było mu potrzebne - aby czegoś chciał, aby czegoś pragnął. I szczerze mówiąc, w życiu pozazawodowym nikogo nie powinno to obchodzić, czy mamy komputer, dostęp do Internetu i konto na Facebooku. Prywatnie dokonujemy własnych, nieprzymuszonych wyborów i jeśli wolimy kontaktować się z kimś offline, to nic nikomu do tego. Basta.
Ale jest jeszcze życie zawodowe - praca, a w przypadku ucznia - szkoła. I tu życie zaczyna się komplikować. Bo czy możemy np. jako nauczyciele pozostawać offline? Otóż nie! Z dwóch powodów: Po pierwsze, zdarza się, że nasza praca to wiele zobowiązań. W różnych miejscach, z różnymi ludźmi, o różnych porach. Jeśli chcemy to efektywnie połączyć w jedną całość, wywiązywać się ze swoich zobowiązań, w terminie wykonywać zadania przełożonego, kierować zespołem klasowym, koordynować organizację imprez szkolnych czy zarządzać zespołem nauczycieli, musimy pilnować każdego naszego zobowiązania. Niedopełnianie zobowiązań najbardziej jest odczuwalne, gdy sami coś organizujemy i gdy to my czegoś potrzebujemy od innych. Nauczyciele dobrze wiedzą o czym mówię, bo to oni najczęściej załamują ręce, gdy ich uczniowie nie zrobili na czas tego, do czego ich nauczyciele zobowiązali. A najgorsze w tym wszystkim wtedy jest to, że ci niesforni uczniowie nie zdają sobie sprawy, że nauczyciel angażował w to jeszcze innych ludzi - coś z nimi uzgadniał, coś im obiecywał, a czasami nawet podejmował jakieś zobowiązania finansowe. "No po prostu odechciewa się wszystkiego!"
Ale nie załamujmy rąk, Drodzy Uczniowie! Wasi nauczyciele wcale nie są lepsi. Oni też nie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Można by powiedzieć, że nie odrabiają zadań. Oczywiście nie wszyscy. I nie zawsze. To jest dokładnie tak jak wśród uczniów. - Jeden zrobił, co do niego należy, a inny nie. I gdyby można było takich nauczycieli posadzić wszystkich razem w ławkach i przez osiem godzin lekcyjnych wykładać im, co i jak, i kiedy, to szkoły nasze działałyby odrobinę sprawniej. Ale tak nie jest. Więc pozostaje nam do wyboru:
1. Wołać każdego z osobna lub dzwonić do każdego z osobna i klarować, o co nam chodzi.
2. Wysłać jednego maila do wszystkich i mieć nadzieję, że ten odpowiedzialny nauczyciel przeczyta go w miarę szybko i ze zrozumieniem, i zrobi, co do niego należy.
Oczywiście założeniem jest, że... nauczyciel jest online. I odbiera maile, i odpowiada na nie, bo wie, że od jego odpowiedzi zależą czas, praca i zobowiązania innych ludzi.
A jeśli nie jest online, nie może sprawnie funkcjonować we współczesnej szkole, ku czemu znajdziemy jeszcze jeden ważny powód. Są nim sami uczniowie.
Przyglądnijmy się takiej Natalii. Ta dziewczyna jest przyklejona do telefonu. Gdzie ją nie spotkasz, zawsze w ręku trzyma smartfona. Coś na nim pisze, coś sprawdza, coś czyta. A pozostali? Pierwsze, co robią, wychodząc z klasy, to sprawdzenie, czy ktoś przypadkiem do nich nie dzwonił lub nie pisał. Taka Ola nie potrafi się powstrzymać, żeby nie odebrać swoich wiadomości nawet podczas lekcji, a Thomas byłby gotów w trakcie zajęć odpowiadać na zapytania z Allegro dotyczące jego aukcji. Przejdź się korytarzem dowolnej uczelni wyższej, a w ciągu kilku sekund naliczysz dookoła siebie tuzin smartfonów, tabletów i laptopów. Ci ludzie są non-stop online! Jeśli mają odpowiednio skonfigurowane urządzenia, to pierwsi dowiedzą się z serwisów prasowych, co się dzieje na świecie - całe 6 godzin przed tym, gdy ich nauczyciel przyjdzie do domu i o 19.30 włączy Wiadomości!
Bycie online przestaje być czymś niezwykłym. Stało się częścią życia młodych ludzi wypełniających szkolne ławki. Ludzi, którzy na bazie zaledwie kilku minionych lat rozwoju technologii cyfrowych z zamkniętymi oczami wypisują sms-y i znają wszystkie gesty do obsługi smartfona dwoma palcami. Ludzi, którzy bez przerwy są ze sobą w kontakcie. Ludzi, których my, nauczyciele, mamy czegoś uczyć. Jeśli poważnie myślimy o sprostaniu wymaganiom, jakie stawia przed nami dzisiejsza szkoła, musimy pozostać online.